Zabójcza biel – Robert Galbraith – recenzja

Kiedy po raz pierwszy sięgałam po książkę autorstwa Roberta Galbraitha, a raczej J. K. Rowling piszącej pod przykrywką, miałam pewne obawy. Kochałam serię o młodym czarodzieju – Harrym Potterze, ale nie byłam pewna czy autorka odnajdzie się w tematyce kryminalnej dla dorosłych. Ale kusiła mnie nowa seria. Tym bardziej, że naprawdę lubię europejskie kryminały. Amerykańskie też, ale wolę te osadzone w klimacie Starego Kontynentu.

Wołanie kukułki wciągnęło mnie i zachęciło do kontynuowania przygody z Robertem Galbraithem. Było niesztampowe, napisane dobrym stylem, bogatym językiem. Bohaterowie byli pięknie narysowani, pełnokrwiści. Chociaż kolejne części: Jedwabnik i Żniwa zła nie były tak dobre jak Wołanie kukułki sięgnęłam jednak po Zabójczą biel, chciałam dać autorce kolejną szansę na zachwycenie mnie. W czwartej części autorka wraca do stylu z pierwszej powieści, więc to była cudowna podróż do świata Cormorana i Robin.

Zabójcza biel kusi objętością, liczy sobie ponad 650 stron i jest naprawdę epicka. Mamy w niej intrygi na najwyższych stołkach wśród londyńskich oficjeli, zagadkę sprzed lat, antyglobalistyczne demonstracje i powrót niesławnej narzeczonej Cormorana – Charlotte. Ale także pojawiają się nowe, bardzo ciekawe postacie, w rolach współpracowników Agencji Detektywistycznej Strike i Robin, którzy zostali wspólnikami.

Podsumowując: warto było czekać na kolejną część przygód pary detektywów, chociaż autorka potrzebowała aż trzech lat by wrócić do tej opowieści. Dla miłośników angielskich kryminałów, stylu pisania J.K.Rowling i Cormorana Strika to na pewno będzie niezła uczta. Dla mnie była.

1 thought on “Zabójcza biel – Robert Galbraith – recenzja

  1. Właśnie jestem w trakcie czytania i też mam nadzieję, że będzie bardziej w stylu Wołania Kukułki niż Żniw zła

Comments are closed.