Dziesięć poniżej zera – Whitney Barbetti – recenzja

Dziesięć poniżej zera – Whitney Barbetti – recenzja

Przyznaję, że po książkę „dziesięć poniżej zera” sięgałam z pewną rezerwą. Temat wydawał mi się znajomy, powtarzany w książkach od lat, może lekko oklepany. Zastanawiałam się, czym więc ten tytuł mógł mnie zaskoczyć?
Jak się okazało, po przeczytaniu już pierwszych kilku stron, po prostu przepadłam w tej książce. Pomimo (przynajmniej początkowo) braku zaskoczeń, książka jest napisana naprawdę fantastycznie, czyta się ją z niezwykłą lekkością, czas mija bardzo szybko, a jeszcze szybciej wzrastają numery stron. Tak, ostrzegam, książka wciąga konkretnie, trudno się od niej oderwać. To chyba wystarczy za rekomendację?
Książka jest historią dwójki ludzi, Parker i Everetta. Dwójki ludzi – z niełatwą przeszłością, którzy nigdy nie mieli się poznać, a o ich najbliższej (krótszej lub nieco dłuższej) przyszłości zdecydował zupełny przypadek. Pomyłka numeru telefonu, krótkie spotkanie w barze. Wierzycie, że przeznaczenie istnieje? Jeśli macie co do tego jakiekolwiek wątpliwości, przeczytajcie tę książkę, zapewniam, że znikną.
Nieznana mi wcześniej autorka – Whitney Barbetti, stworzyła opowieść tak dobrą, że chętnie sięgnę po inne jej książki, jeśli zostaną wydane w języku polskim.
„dziesięć poniżej zera” jest książką, która na pewno zostaje w głowie, pamięci na dłużej. Przede wszystkim ze względu na to, że w trakcie jej lektury, czytelnikiem targają emocje. W jednej chwili uśmiechałam się a nawet śmiałam, bo sporo jest w niej zabawnych momentów, po to, by za chwilę czuć uścisk smutku, żalu, w klatce piersiowej. Nie zabrakło również łez. Uwielbiam takie książki. Zaskakujące, sprawiające, że chce się więcej. Pewnie jeszcze do niej wrócę 🙂

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x