VIRION. WYROCZNIA – ANDRZEJ ZIEMIAŃSKI – Recenzja

VIRION. WYROCZNIA – ANDRZEJ ZIEMIAŃSKI – Recenzja

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Tęsknicie za Achają? Niestety i ona i jej pomnik są już opisane, skończone i zapieczętowane. Ale rozległe, pełne bohaterów różnej maści uniwersum pozostało. Grzech nie wykorzystać. I Andrzej Ziemiański korzysta, nie po to się namęczył, tworząc je tak starannie, by teraz porzucone leżało odłogiem. Tym razem padło na Viriona. Znamy go z Achai jako szermierza natchnionego, któremu nikt nie potrafi dotrzymać pola, chyba że sama Achaja. Szermierz natchniony to taki szermierz, którego niemal nie sposób zabić, ale on potrafi zabić każdego i zawsze znajdzie na to metodę, choćby to miała być znaleziona przypadkiem szpulka nici. Nie trzeba walczyć pięknie. Wystarczy walczyć skutecznie. Tak skutecznie, że w ciągu jednego dnia z niewielką pomocą można zlikwidować stan osobowy legionu, składającego się z tysiąca żołnierzy. Zanim jednak takie rzeczy się wydarzą, szermierz musi się gdzieś urodzić, wychować, dorosnąć do wieku męskiego, popróbować chrzczonego wina i wódki z towarzyszami od nauki fechtunku, zakochać się pierwszy raz, po czym zabić najlepszego przyjaciela i własną ukochaną, a następnie zrozumieć, że świat który się znało już nie istnieje…
Pierwszy tom opowieści o Virionie czyta się łatwo, szybko i przyjemnie, choć moim zdaniem brakuje mu nieco tej rzutkiej lekkości, do której przyzwyczaiłam się w Achai i w Pomniku cesarzowej Achai. Mam jednak nadzieję, że historia dopiero się rozkręca i w następnych częściach autor zaoferuje nam jak zawsze fajerwerk fascynujących zdarzeń, których opis będzie można pochłonąć przez jedną noc, nawet doskonale zdając sobie sprawę, że niektóre petardy fabularne są naciągane, a stereotypy, choćby i odwracane ogonem, wciąż mają się zdrowo i smacznie. Powiedzmy, że Ziemiańskiemu czasem można wybaczyć.
Zwiedźma Słów, a i owszem, poleca.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x